ZUPA KREM Z PIECZONEGO SELERA I PIETRUSZKI Z MNISZKIEM LEKARSKIM
07:52:00Pozostanie na majówkę w mieście ma bez wątpienia swoje dobre strony. Można potrenować w parku bez towarzystwa tłumów spacerowiczów i bie...
07:52:00
Pozostanie na majówkę w mieście ma bez wątpienia swoje dobre strony. Można potrenować w parku bez towarzystwa tłumów spacerowiczów i biegaczy zalewających ścieżki parku Szczęśliwszego. Ten park, jako wyspa zieleni na coraz bardziej zabudowanych i otoczonych ruchliwymi ulicami Szczęśliwicach, jest stanowczo za mały na potrzeby tej części Ochoty.
A w parku znów napotkałam kilka osób zbierających rośliny zielne. To dość miła moda, choć akurat zbieractwo parkowe w środku jednego z najbardziej niezanieczyszczonych miast w Europie na pewno niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwa. Takie rośliny po prostu kumulują zanieczyszczenia z powietrza, a jedząc je przyjmujemy jeszcze dodatkową, oprócz tej którą po prostu wdychamy, dawkę np. metali ciężkich. Ale tak naprawdę nie wiemy gdzie rosły warzywa, które kupujemy w zieleniaku.
Idąc w ślady za parkowymi zbieraczami roślin nazrywałam garść młodych liści mniszka lekarskiego, potocznie nazywanego mleczem. Zbieranie mniszka o tej porze nie jest może najlepszym pomysłem, ponieważ w okresie kwitnienia i po ma już dość włókniste liście i dużo goryczy. Najlepsze są rośliny z jeszcze młodymi liśćmi lub liście najmłodsze w rozecie. I zbierane przed kwitnieniem, czyli na początku kwietnia, więc sezon na mniszka w wielu częściach kraju jest już właściwie zakończony. Ja znalazłam mocno ocienione stanowisko mniszka pod drzewami, gdzie rosło dość dużo młodych roślin. Postanowiłam połączyć je w jakiś sposób z zupą z pieczonego selera i pietruszki. Garść liści zmiksowana z czosnkiem i oliwą dała delikatne pesto, które super współgra z słodkim i karmelowym smakiem zupy z pieczonych warzyw.