­

BARSZCZ Z BOTWINIKI W AZJATYCKIM STYLU Z OKAZJI URODZIN E-BOOKA „SMART VEGAN. ROŚLINNY STREET FOOD” + ZNIŻKA

Rok temu ukazał się mój pierwszy e-book „Smart vegan. Roślinnny street food”, czyli kulinarna podróż po ulicznych straganach i barach serwuj...

Rok temu ukazał się mój pierwszy e-book „Smart vegan. Roślinnny street food”, czyli kulinarna podróż po ulicznych straganach i barach serwujących jedzenie na wynos całego świata w wersji wegańskiej. Od dziś do 10 czerwca obchodzimy urodziny  e-booka, dość hucznie jak na ten blog. Tak naprawdę nie rok temu nie miałam możliwości go promować. A jestem z niego duma. To pierwsze tego typu wydawnictwo na polskim rynku, gloryfikujące wegańską kuchnię uliczną, i podstawę tego typu dań – czyli smak pyszny. E-book to, jak już pisałam w poprzednim wpisie (link), moje kulinarne opus magnum. Nie tylko ze względu na to, że same przepisy i zdjęcia do nich powstawały ponad rok, a każdy był testowany kilku wersjach. Jest wyjątkowy też jeśli chodzi o ilość przepisów: zawiera ich ponad 150. To przepisy oparte na tradycyjnych recepturach, modnych (zwykle mięsnych oczywiście) współczesny daniach z ulicy, a także na własnych kulinarnych podróżach przepisy na dania z ulicznych straganów, budek i barów z całego świata. Prawie wszystko nim jest szybkie, proste i oparte na lokalnych składnikach, a pyszne jest na pewno wszystko. Wiele klasyków takich, jak reuben sandwich, tacos del pastor, gyros, burgery, bułeczki bao czy hot dog, zostało zweganizowanych tak, że są naładowane smakiem pysznym, jak ich odpowiedniki oparte na mięsie.

Bogaty spis treści jest tutaj (LINK), także na stronie sklepu możecie wpisać hasło ZIELONEHISTORIE,* na które do 10 czerwca obowiązuje 10 zł zniżki.

Plan świętowania jest więc taki:

- od dziś do 10 czerwca na hasło ZIELONEHISTORIE* obowiązuje 10 zł zniżki na e-booka „Smart vegan. Roślinny street food” (tutaj jest LINK do sklepu

- będzie konkurs na Instagramie (tutaj jest link do profilu*; tutaj łatwiej dotrzeć do grupy docelowej e-booka, choć wiem że obserwatorzy bloga i profiluj na Facebooku są pokrzywdzeni), w którym uczestniczy otrzymają super akcesoria kuchenne od firmy Tadar do wykorzystania do przygotowania e-booka. Jutro pojawią się szczegóły!

- każdy, kto weźmie udział w konkursie otrzyma mini e-booka z pięcioma przepisami z nurtu kuchni fusion, czyli kreatywnie łączącymi uliczną kuchnie różnych obszarów globu

- oprócz tego na blogu ukarzą się dwa inspirowane street food'owym e-bookiem przepisy.

Zapraszam do symbolicznego świętowania : )

*zielonehistorie, bo od 4 lat opłacam domenę zielonehistorie.pl i tam chciałam przenieść bloga, ale nie mam czasu na ten ruch, zmiana nazwy bloga to też karkołomny pomysł, ale mam taką potrzebę.

Dziś pojawia się tutaj fuzja dwóch pysznych przepisów: czerwonego barszczu z gratisowego dodatku „Zupa na ulicy”, który był dostępny w przedsprzedaży e-booka i przepisu na ramen z głównego e-booka. Przeniesienie czerwonego barszczu na poziom udanych eksperymentów kulinarnych jest proste, jeśli mamy odpowiednie składniki. To miso i sos sojowy oraz kolendra dodają tradycyjnemu barszczykowi tego azjatyckiego sznytu.

Barszcz czerwony z miso

Ten barszczyko-ramen to eksplozja umami podyktowana dodaniem zarówno miso, jak i sosu sojowego, ale i buraka, który też jest nośnikiem tego pożądanego smaku. Mleko kokosowe kojarzy się raczej z curry, ale ta porcja delikatnej i słodkiej egzotyki jest tutaj wskazana. Ten barszcz jest tak pyszny, że żałowałam że zrobiłam tylko jeden garnek. Jak widać na załączonych obrazkach, mnożna podać go nie tylko z ziemniaczkami, ale też z makaronem do ramenu.

 

Wegański ramen    Na zdjęciu obok jest klasyczny ramen, na który przepis znajduje się w e-booku. Nazwałam e-book  roboczo „umami food”. Bo to właśnie dla smaku pysznego, który jest podbijany smamakiem słonym, a często też słodkim, kupujemy uliczne dania.  W kuchni roślinnej chyba bogatymi źródłami smaku umami, czyli aminokwasów takich jak glutaminian, są produkty z fermentowane soi, taki jak sos sojowy czy miso.  Ja kupuję zapas białego miso w Asian Food na Bakalarskiej w Warszawie, pół kilo za 25 zł (dwa lata temu kosztowało 17 zł 😉 starcza mi na wiele miesięcy, i do dań wytrwanych i tych słodkich. To jeden z pięciu może produktów z e-booka, które nie są dostępne w każdym sklepie (choć naprawdę warto je kupić chociażby w sklepach internetowych). Teoretycznie można go zastąpić (też w tym przepisie, jednak ten ma bardziej zdecydowany smak, a miso jest łagodniejsze. Dlatego możemy użyć je do deserów, jak w poprzednim wpisie z przepisem na torcik z kremem budyniowym (link jest tutaj). Także w Asian Food zakupiłam sos sojowy grzybowy (20 zł za litr), który ma delikatny smak, i dodatkową porcję umami z grzybów. Te w małych butelkach powszechnie dostępne w sklepach tak dobrze niestety nie smakują. Na zdjęciu jest też pasta z tamaryndowca (w e-booku piszę czym ją zastąpić) i ostra pasta paprykowa gochujang, która w kuchni azjatyckiej też ma poczytne miejsce. I kilka innych produktów, chociażby odpowiednio preparowane kulki z tapioki, najlepsze do buble tea. Z kolei widoczny na zdjęciu sos sojowy (znacznie tańszy niż Kikkoman) jest ok do potraw, do sushi już bym go nie podała.

 

Wiem co jem

Miso to tradycyjna japońska przyprawa. Jest wytwarzany przez fermentację soi z solą i kōji (grzyb Aspergillus oryzae), a czasem ryżem, jęczmieniem, wodorostami lub innymi składnikami. To gęsta pasta używana do sosów i past, marynowania warzyw, a także mieszana z wywarem do zup miso, dashi, ramen czy udon, czyli podstawowych japońskich dań. Także tradycyjne japońskie słodycze zawierają polewy z dodatkiem miso. Miso jest bogate w białko (11 g na 100 g produktu) oraz minerały (takie jak żelazo, mangan czy cynk) i  w witaminy, w tym w B12. W trakcie fermentacji proteoliza (czyli rozpad), białka sojowego prowadzi do powstania pojedynczych aminokwasów między innymi glutaminian, które nadają smak umami. Zazwyczaj miso jest dość słone, ale jego smak i aromat zależą od składników i procesu fermentacji.

 Azjatycki barszcz czerwony

Klasyczny przepis w wersji roślinnej znajdziecie tutaj (link), a dziś zaprasza was na barszcz z botwinki w ciepłej, a nawet gorącej azjatyckiej wersji:

- naładowany smakiem pysznym

- będący kumulacja smaku tradycyjnego polskiego barszczu i ramenu

- łatwy do przygotowania

- pełen wartościowych, sezonowych składników


 

AZJATYCKI BARSZCZ Z BOTWINKI

Kategoria przepisu: zupa

Kuchnia: wegańska, międzynarodowa

Czas przygotowania:  30 minut

Ilość porcji: 4 porcje

Stopień trudności: łatwe

 

SKŁADNIKI

750 ml bulionu warzywnego lub wody (3 szklanki)

1 pęczek botwinki z buraczkami

1 pęczek młodej włoszczyzny

2 łyżki oleju rzepakowego lub innego oleju do smażenia

3 łyżki soku z cytryny

2 ząbki czosnku

1 łyżka miso

2 łyżki sosu sojowego naturalnego lub sosu sojowego grzybowego

1 łyżeczka ostrej pasty paprykowej lub ostrego sosu (tutaj sriracha) lub ½ łyżeczki chilli

sól i pieprz do smaku

1 puszka (400 ml) mleka kokosowego (może być z małą zawartością tłuszczu)

Do podania:

4 łyżki posiekanego szczypiorku

2 łyżki posiekanej natki pietruszki

4 łyżki posiekanej kolendry

Opcja:

Makaron ramen lub udon

Ugotowane lub upieczone ziemniaki

WYKONANIE

Marchewki, pietruszki i pora z włoszczyzny kroimy na talarki, seler kroimy na małe plastry. Dygresja: części zielone zostawiamy i przerabiamy np. na pesto.

Botwinkę myjemy, odcinamy liście. Buraczki myjemy dokładnie, kroimy w drobna kostkę. Łodyżki liściowe siekamy na około 1 cm kawałki. Blaszki liściowe szatkujemy drobno.

W garnku rozgrzewamy olej, wrzucamy pokrojoną włoszczyznę i tylko korzenie buraka. Smażymy 10 min co jakiś czas mieszając.

Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, miso, sos sojowy, sok z cytryny, ostrą pastę paprykową oraz blaszki liściowe i smażymy jeszcze 2 min, ciągle mieszając.

Dodajemy wodę lub bulion i gotujemy jeszcze 5 minut na wolnym ogniu. Po tym czasie młode warzywa powinny być miękkie.

Dodajemy mleko kokosowe (choć bez niego zupa była już pyszna), gotujemy na wolnym ogniu jeszcze 2 min.

Próbujemy zupę. Doprawiamy solą i pieprzem. Jeśli zupa jest za słodka, dodajemy dodatkową łyżkę soku z cytryny, jeśli za mało ostra możemy dodać więcej ostrej przyprawy.

Przelewamy do misek, posypujemy liśćmi kolendry, pietruszki i poszatkowanym szczypiorkiem.

Zupę możemy podać z ugotowanymi oddzielnie młodymi ziemniakami lub makaronem ramen lub udon.

 

Smacznego :)


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


You Might Also Like

0 komentarze