Chłodnik to zupa idealna na cieplejsze dni. Do przygotowania
tego przepisu zainspirowała mnie nie tylko pogoda, ale też dwie książki, które dostaliśmy w zeszły tygodniu - od wydawnictwa Muza książkę
Karin Greiner „Superfood z ogrodów, łąk i lasów”, a od wydawnictwa Vivante
książkę Sandora Katza "Dzika fermentacja". W tym przepisie jest i
lokalne superfood, czyli burak ćwikłowy i produkt fermentacji mlekowej, czyli
jogurt (książki możecie zobaczyć TUTAJ). Bardzo bliskie są mi idee obu
książek – warzywa i owoce o silnym działaniu prozdrowotnym rosną na naszych
polach lub w lesie, a fermentacja jest niezwykle prosta i właściwie pierwotna
Z drugiej strony miałam pewne wątpliwości co do publikacji czegoś
tak prostego. To przepis, który nie jest zbyt oryginalny. Na pewne takich
przepisów, w wersji wegańskiej lub nie, jest w Internecie tysiące, ale żeby nie
tracić nie będę ich googlować. To po prostu taka taką klasyka gotowania. Po przepis zadzwoniłam do taty, chociaż on dodaje śmietanę i kefir zamiast jogurtu. Może jest
banalny, jednak jest to jeden z moich ulubionych wiosennych przepisów. Chłodnik jest pyszny, orzeźwiający i pożywny, a do tego
prosty do przygotowania, szybki i
niezwykle smakowity. Czego chcieć więcej od kuchni ;)
Brakuje mi w nim trochę jajka, to kwestia przyzwyczajenia - wrzucam do niego zamiast jaja smakowite
dodatki, jak rzodkiewka, szczypiorek, koperek, cienko pokrojona marchewka,
kiełki czy cukinia. Lubię modyfikować ten przepis na różne sposoby, dodawać
kumin, kolendrę, awokado albo kiszoną cytrynę, ale tutaj pozostawiam was z przepisem
podstawowym, smakowitym i orzeźwiającym. Dodanie do niego jogurtu sojowego
sprawia, że nie ustępuje smakiem nie wegańskiemu pierwowzorowi.
Podstawą są młode rośliny buraka ćwikłowego, o jeszcze delikatnych
i mięsistych liściach. W naszym kraju uprawianych jest wiele odmian buraka,
niektóre na botwinkę, inne do przetwórstwa, a jeszcze inne trwałe i odporne na
psucie do przechowywania na zimę. Na zbiór pęczkowy przeznaczone są m.in.
odmiany Egipski i Okrągły Ciemno Czerwony, które mają smaczniejsze liście. Także
typowo „korzenne” odmian, jak Czerwona Kula, są zbierane na pęczki botwinki. Nie
wiem jaka odmiana trafiła do naszego chłodnika. Ważne aby była jędrna i młoda,
nie była przerośnięta, włóknista czy pokryta plamami.
CHŁODNIK Z BOTWINKI - PRZEPIS
Kategoria przepisu: zupa
Kuchnia: wegańska
Czas przygotowania: jogurt - 20
minut + 10 godzin oczekiwania; chłodnik - 35 minut + pół godziny oczekiwania
Ilość porcji: 4 porcje
Stopień trudności: łatwe
Stopień trudności: łatwe
SKŁADNIKI
750 ml bulionu warzywnego (3 szklanki)
1 pęczek botwinki z buraczkami
1 łyżeczka soku z cytryny
½ łyżeczki octu jabłkowego
1 ząbek czosnku
400 ml jogurtu sojowego
Sól i pieprz do smaku
Składniki na jogurt
sojowy:
½ litra mleka sojowego (tutaj lekko słodkie)
Komercyjne kultury bakterii jogurtowych lub probiotyk np.
Dicoflor w kroplach zakupiony w aptece.
Do podania:
Pęczek rzodkiewek
4 łyżki posiekanego szczypiorku
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
4 łyżki posiekanego koperku
Kilka plastrów cukinii
Kiełki rzeżuchy
Rukola
WYKONANIE
Przygotowanie jogurtu zaczynamy poprzedniego dnia –
wieczorem lub rano, potem kilka godzin chłodzimy gotowy jogurty. Mleko
podgrzewamy do temperatury około 80 stopni Celsjusza, studzimy i przelewamy do
czystego słoika (nie musi być wyparzony). Kiedy mleko będzie miało temperaturę
około 40 stopni, czyli będzie wyraźnie ciepłe, ale nie gorące, dodajmy bakterie
– porcję zalecaną przez producenta lub 10 kropli probiotyku. Opatulamy kocem,
stawiamy w ciepłe miejsce np. pod kaloryfer lub koło kuchni. Można wstawić do piekarnika
nagrzanego na 40 stopni. Zostawiamy na 8-10 godzin lub na noc. Po tym czasie
mleko powinno zgęstnieć, jeśli tak się nie stanie dajmy jogurtowi jeszcze kilka
godzin, czasami bakterie dość długo budzą się. Gotowy jogurt wstawiamy do lodówki
i chłodzimy, trzymamy do 3-4 dni. To jest naprawdę proste, bakterie robią za
nas całą robotę, nie potrzebujemy termometru czy jogurtownicy.
Teraz zabieramy się za barszcz.
Botwinkę myjemy, odcinamy liście. Buraczki myjemy dokładnie,
kroimy w drobna kostkę. Łodyżki liściowe siekamy na około 1/2 cm kawałki. Blaszki
liściowe szatkujemy bardzo drobno.
Zagotowujemy bulion, dodajemy sok z cytryny i ocet, dodajemy
pokrojone buraczki, gotujemy na małym ogniu około 5 minut. Dodajemy ogonki i
gotujemy jeszcze przez 2 minuty, na samym końcu dodajemy poszatkowane blaszki i
gotujemy dodatkowe 2 minuty.
Studzimy, dodajemy jogurt, przeciśnięty przez praskę czosnek
i doprawiamy solą oraz pieprzem do smaku. Wstawiamy do lodówki i chłodzimy co
najmniej ½ godziny.
Przelewamy do misek, posypujemy koperkiem (można dodać razem
z czosnkiem), natką pietruszki i szczypiorkiem, wykładamy pokrojoną w plastry rzodkiewkę, cukinię,
dla zaostrzenia smaku dodajemy ulubione kiełki rzeżuchy lub rukolę.
Smacznego J
5 komentarze
Ja jeszcze dodaję ogórka małosolnego. Pycha!
OdpowiedzUsuńMusżę spróbować, brzmi świetnie!
UsuńWygląda apetycznie! :-)
OdpowiedzUsuńDzięki !
UsuńWow, swietny patent z tym dicoflorem - nie wiedzialam, ze tak mozna!
OdpowiedzUsuńA co do smaku jajka.. moze by tak zapeklowac ogorka albo rzodkiew w kala namak?