BEZ CZARNY W LECZNICTWIE, KOSMETOLOGII I W KUCHNI

Bzu czarnego nie trzeba nikomu przedstawiać, rośnie wszędzie i pięknie zdobi nasze ogrody i ulice. Właśnie kwitnie obficie i pięknie wyglą...

Bzu czarnego nie trzeba nikomu przedstawiać, rośnie wszędzie i pięknie zdobi nasze ogrody i ulice. Właśnie kwitnie obficie i pięknie wygląda – kwiaty przypominają mi koronkę. Ale bez czarny to nie tylko estetyka, nasiona i kwiaty znajdują swoje miejsce w kuchni, farmacji i kosmetyce. To niezwykle cenny surowiec zielarski, które teraz w okresie pełnego kwitnienia, warto zebrać i zasuszyć. W tym wpisie skupię się na kwiatach, a owoce pozostaną gdzieś w tle i jako zadanie na przyszłość, a wrócę do nich kiedy dojrzeją.

TROCHĘ BIOLOGII

Bez czarny (Sambucus nigra), czasami nazywany dzikim bzem, to rozłożysty krzew lub drzewo, z białymi kwiatami zebranymi w baldachogrona i ciemnoczerwonymi owocami - kulistymi pestkowcami. Kwitnie do maja do lipca, a owoce zbieramy w lipcu i sierpniu. Zaliczany jest do rodziny piżmaczkowatych (Adoxaceae), do której należy także kalina. Nie ma wiele wspólnego z bzem lilakiem, który należy do rodziny oliwkowatych, tak jak popularna w ogrodach  i parkach forsycja (TUTAJ znajdziecie o niejtrochę informacji). Nie ma dużych wymagań środowiskowych i rośnie w całej Polsce pod budynkami, płotami, w ogrodach sadach, w parkach, na skraju lasu czy przy drogach.

Czarny bez

SUROWIEC ZIELARKI

Surowcem zielarskim są kwiaty, jak i owoce. Zbiór kwiatów przypada na drugą połowę maja i początek czerwca, najlepiej na początku kwitnienia, albo kiedy jeszcze nie przekwitną – unikamy zbierania kwiatów brązowych. Kwiaty zbieramy przed południem, zaraz po obeschnięciu rosy. Ścinamy całe baldachy nożyczkami, nie zgniatając (wtedy będą ciemnieć), rozkładamy pojedynczo na płótnie lub papierze i suszymy w zacienionym i przewiewnym miejscu w temperaturze nie większej niż 35 stopni. Po wysuszeniu kwiaty powinny mieć kolor biało-żółty. Wysuszone kwiaty oddzielamy od szypułek (osmykujemy na sitach). Przechowuje je w szczelnie zamkniętych pojemnikach.

Jeśli nie zbierzemy kwiatów nic straconego – kilka firm zielarskich oferuje suszone. Występuje też w wielu mieszankach ziołowych takich jak Prosan, Tussiflos, Fito-mixx-1, Agryflos. We Francji wchodzi w skład The de santé - herbaty zdrowia.


ZWIĄZKI AKTYWNE

Kwiaty bzu czarnego zawierają całą gamę naturalnych przeciwutleniaczy, zapobiegających chorobowym wywołanym prze stres oksydacyjny. Są to: kwasy fenolowe (kwasy kofeinowy, chlorogenowy, p-kumarynowy, ferulowy, gallusowy i syringowy) oraz  flawonole (kwercetynę, kampferol, myricetinę i rutynę).

W mniejszych ilościach kwiaty bzu zwierają także inne bioaktywne związki: garbniki, fitostrole (głównie sistosterol i stygamsterol), kwasy organiczne (m.in. walerianowy), olejki eteryczne i triterpeny (beta i alfa-amyryna, lupeol, kwas oleanolowy i ursolowy) oraz niezidentyfikowany związek napotny.

We wszystkich częściach  rośliny występują glikozydy cyjanogenne: sambunigryna i sambucyna, które po rozpadzie wydzielają cyjanowodór i w większych dawkach są toksyczne. Szczególnie dużo zawierają je niedojrzale owoce, choć wysoka temperatura i obróbka termiczna powoduje ich rozpad; rozkładają się także w trakcie suszenia. Jednak w celu uniknięcia zatrucia najlepiej zbierać owoce dojrzałe, ciemnoczerwone, a te zielone odrzucać. Jeśli jednak po spożyciu bzu czarnego wystąpią osłabienie, bóle i zawroty głowy, nudności czy wymioty, należy natychmiast skontaktować się z lekarzem. Ze względu na obecność glikozydów cyjanogenny także konsumpcja świeżych kwiatów powinna być ograniczona, bo choć same kwiaty ich nie zawierają to łodyżki na których są osadzone jest dno kwiatowe już tak. 


DZIAŁANIE LECZNICZE

Najważniejszą cechą kwiatów bzu jest działanie napotne i przeciwgorączkowe. W medycynie ludowej picie naparu z kwiatów było polecane przy przeziębieniach i grypie, często z równoczesnym piciem soku z owoców, będącego z kolei świetnym źródłem witaminy C.

Obecnie napar jest polecany przy łagodnych stanach zapalnych nerek, dróg moczowych czy pęcherza, ze względu na łagodne właściwości diuretyczne.

Zalecany jest także jako płukana gardła przy anginie, wirusowym zapaleniu gardła i zapaleniu jamy ustnej.

Polecany jest do przemywania oczu w przypadku zapalenia spojówek.

Picie naparu czy kompotu z kwiatów bzu czarnego może teoretycznie wspomóc proces oczyszczania organizmu z "toksyn". Zupełnie teoretycznie, ponieważ nie ma takich bezpośrednich obserwacji, ale zawarte w nim triterpeny i związki fenolowe będą chroniły nasz naturalny filtr, czyli wątrobę, przed uszkodzeniami, co pozwoli zachować jej sprawne działanie, w tym to polegające na  dezaktywacji i eliminacji substancji "obcych" dla organizmu.  Z kolei zwiększenie ilości wydzielanego potu i moczu dzięki piciu czy spożywaniu czarnego bzu w naturalny sposób pozwoli na wydzielenie szkodliwych produktów przemiany materii i substancji toksycznych. Oczywiście w przypadku odpowiedniej objętości spożywanych płynów.

BEZ NA SYROP, HERBATKI, NAPARY I  INHALACJE

A jak w praktyce wykorzystać ten wartościowy surowiec? W postaci naparu i odwaru, który możemy użyć do inhalacji, pić w postaci kwiatowej herbatki lub w mieszance z innymi ziołami. Cenny będzie też syrop kwiatów, który jest tradycyjną metodą konserwowania kwiatowych surowców zielarskich.
Taka uwaga: jeśli chcemy pozbyć się owadów z kwiatów, baldachy układam delikatnie na białej kartce lub płótnie na słońcu, wtedy nieproszeni goście powinni opuścić kwiaty.

Napar przygotowujemy następująco: 1 łyżkę suszonych kwiatów zalewamy szklanką wrzącej wody, przykrywamy i po 15 minutach odcedzamy. Pijemy 3 razy dziennie jako środek napotny, moczopędny lub płuczemy gardło, jamę ustną czy też przemywamy oczy. Można połączyć z jedną łyżką kwiatostanu lipy.

Możemy także przygotować odwar: 1 łyżkę suszonych kwiatów wsypujemy do małego garnka, zalewamy szklanką, a następnie gotujemy przez 5-10 minut bez przykrycia. Pijemy 2-3 razy dziennie w przeziębieniach i grypie.

Robimy inhalacje w przypadku kataru lub nieżytu górnych dróg oddechowych: przygotowujemy napar z łyżki kwiatów, wlewamy do miski lub garnka, okrywamy głowę ręcznikiem i wdychamy gorącą parę.

Możemy przygotować syrop: zbieramy 40 baldachów, kwiat ścinamy nożyczkami do garnka. Zalewamy 3 szklankami gorącej wody, przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 24 godziny. Przecedzamy napar przez gazę lub płótno, dodajemy 1/2 kg cukru (to w końcu syrop), sok z 1 cytryny. Można dodać też świeży imbir, aby wzmocnić działanie syropu. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy, aż cukier całkowicie się rozpuści. Przelewamy do czystych i wyparzonych słoiczków. Pozostawiamy na zimę. 



BEZ W KOSMETYCE

Napary z kwiatów bzu (przygotowany jak wyżej) używa się wybielania piegów, jako toniku do twarzy i powiek. Czarny bez ma właściwości wygładzające zmarszczki, leczące wypryski skórne i łagodzące oparzenia słoneczne. Ze względu na dużą zawartość rutyny uszczelnia naczynia krwionośne i ma właściwości przeciw rodnikowe.

Napary z bzu możemy używać bezpośrednio do przemywania twarzy jako lekki tonik, lub dodawać do fazy wodnej przy wytwarzaniu kremów o działaniu wybielającym, przeciwstarzeniowym i łagodzącym.

BEZ CZARNY W KUCHNI

W tym wpisie podam kilka tradycyjnych przepisów z wykorzystaniem kwiatów czarnego bzu. To takie smaki dzieciństwa, lemoniadę z dodatkiem mięty pamiętam z domu babci, a placki z kwiatami zajadaliśmy na wakacjach z rodzicami (choć już wtedy szypułki były dla mnie ciężki tematem kulinarnym). To tradycja i podstawa wykorzystania bzu w kuchni, autorskie przepisy pojawią się w innych wpisach.

Lemoniada z kwiatów czarnego bzu: gotujemy jeden litr wody, dodajemy 2 łyżki cukru lub innego słodzika, mieszamy aż do rozpuszczenia. Dodajemy odcięte lub oberwane kwiaty 20-30 baldachów bzu, mieszamy delikatnie, wyciskamy sok z 1 cytryny i gotujemy jeszcze około minuty. Zdejmujemy z ognia, przykrywamy płótnem i odstawiamy na 24 godziny do lodówki. Przecedzamy przez gazę lub płótno, przelewamy do butelek. Podajemy z lodem, plastrem cytryny lub miętą.

Kwiatów przed zalaniem wodą nie myjemy, ponieważ pozbywamy się pyłku, czyli ważnego źródła aromatu.


Dla mnie picie tej lemoniady w gorące dni jest dyskusyjne, ma działanie napotne i potęguje odczucie wysokiej temperatury. Z drugiej strony zwiększenie perspiracji powoduje schłodzenie organizmu i może chodzi w tym wszystkim o takie działanie, jak w przypadku ostrych przypraw? (TUTAJ poczytacie o ostrych przyprawach w upał). Pamiętam pewną imprezę przy grillu, na którą przyrządziłam lemoniadę z kwiatów bzu, mięty i odrobiny imbiru. Był upał i wszyscy uczestnicy spotkania rzucili się wprost na ten niezwykle smaczny i schłodzony napitek. Nagle wszyscy poczerwienieli i zaczęli spływać potem, więc działanie w upał zostało przetestowane na sporej liczbie ochotników. Ciekawa jestem czy to tylko przypadek, ponieważ nie znalazłam w  wzmianki o takich niepożądanym działaniu lemoniady?


Placki z kwiatów czarnego bzu: robimy ciasto naleśnikowe mieszając w misce aż do otrzymania gładkiego ciasta 1/2 szklanki mąki kukurydzianej, 1/2 szklanki mąki pszennej, 1 szklankę  mleka roślinnego, 2 łyżki cukru (lub innego słodzika) oraz szczyptę soli. Całe baldachy maczamy w cieście naleśnikowym, smażymy na rozgrzanym tłuszczu z jednej strony, a następnie krótko z drugiej strony. Możemy posypać cukrem pudrem. Przekładamy na talerz i na talerzu wyjmujemy łatwo łodygi.

Ja akurat gryzienie szypułek w delikatnym cieście wspominam z dzieciństwa jako coś wyjątkowo nieprzyjemnego, teraz też bardzo mi przeszkadzają. Można też, na wzór naleśników cesarskich, wsypać same kwiaty do ciasta  i smażyć takie delikatniejsze i milsze w swej strukturze placki.



Możemy przygotować także wegański miód z kwiatów - gotujemy wtedy syrop z przepisu powyżej dłużej, aż zacznie gęstnieć, czyli około 30-40 minut, co jakiś czas mieszając. Trzeba pamiętać, aby pod koniec gotowania był około dwa razy mniej gęsty niż oczekujemy - po ostygnięciu znacznie zgęstnieje. Doskonale zastąpi w kuchni miód naturalny - tak jak miód z kwiatów mniszka lekarskiego lub miód z soku jabłkowego.

Jeszcze w lodówce czeka chłodnik z kwiatami bzu, jeśli jest godny polecenia napiszę o nim jutro :)


LITERATURA:

Stanisław Kohlmunzer "Farmakognozja" PZWL 2016
"Encyklopedia Zielarstwa  i Ziołolecznictwa" pod redakcją Haliny Strzeleckiej, PWN 2003
Agata Jabłońska-Trypuć, Romuald Czerepak "Surowce kosmetyczne i ich składniki"  MedPharm 2008
Strona escopa.pl

You Might Also Like

2 komentarze

  1. To chyba jeden z najbardziej intensywnych zapachów, na jaki można trafić. :) Ale co do smaku, znoszę tylko pastylki na gardło o tym smaku. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi świeży smak bardzo odpowiada i kojarzy się mocno z zapachem, w syropie też :)

      Usuń