WEGAŃSKI AJERKONIAK LUB BEZJAJECZNY ADVOCAT

Zakup rumu do tarty był bez wątpienia dobrym pomysłem. Posłużył on do przygotowania wegańskiej wersji ajerkoniaku, który będzie bez wątpi...


Zakup rumu do tarty był bez wątpienia dobrym pomysłem. Posłużył on do przygotowania wegańskiej wersji ajerkoniaku, który będzie bez wątpienia ciekawym elementem świątecznego menu. Jest to dość niebezpieczna słodycz, bezjajeczny ajerkoniak jest tak smaczny, że trudne oderwać się od niego po pierwszej porcji. Ja nigdy nie lubiłam ajerkoniaku, ale ta wersja ma sobie cały przyjemny smak tego trunku i jest pozbawiona składowej smaku, która była dla mnie odpychająca w pierwowzorze i wszystkie nuty smakowe składają się w likier idealny. Do tego ta oparta na delikatnym budyniu waniliowym, niesamowicie gładka konsystencja. Bardziej smakiem za pewne przypomina słodszą wersję jajecznego likieru - holenderski advocat (lub advocaat). Jest zresztą jak nadzienie czekoladek o smaku tegoż trunku.

Sam przepis oparty jest na tym z książki"Wurst&Kase vegan selbst gemacht" Hildegard Moler, którą to dostałam kilka tygodni temu od siostry. Jak już pisałam na Instagramie (i pokazywałam efekt w białym barszczu) na blogu miały pojawić się białe kiełbaski, ale zbyt daleko idąca modyfikacja przepisu sprawiła, że otrzymaliśmy podłużne ciastka o smaku białej kiełbaski i nie nadają się one do publikacji. Choć struktura kiełbaski jest dyskusyjna, to smaku nie można im odmówić. Nie będzie tego przepisu, ale ten na ajerkoniak na prawdę jest dobrym pocieszeniem.


A wracając do rumu, czyli trunku złodziei, piratów i handlarzy niewolników. Mimo tych przez wiele wieków niezbyt czystych konotacji, jest to trunek bardzo stary. Jak donosi Wikipedia jego historia sięga starożytnych Chin i Indii, a do Europy został przywieziony przez Arabów. Wraz z Hiszpanami i trzciną cukrową dotarł do Ameryki Środkowej. Aktualnie uzyskiwany jest w wyniku fermentacji soku melasy z trzciny cukrowej na Karaibach i w Brazylii. Jest produkowany także w Europie, ale warunkiem użytkowania nazwy rum jest fermentacja trzciny cukrowej. 

To napój o wysokiej zawartości alkoholu - od 37,5 % do nawet 81%. Dojrzewa zaś w beczkach dębowych, dzięki czemu staje się ciemny, lub mniej szlachetnie, po prostu w zbiornikach ze stali nierdzewnej – w nich pozostaje prawie bezbarwny.  Kolor pochodzi od głównie od stężenia karmelu w trunku, który wytrąca się w czasie leżakowania i ma związek z intensywnością smaku. Jest to najmniej określony rodzaj trunku i jest kilka rodzajów rumu, znacznie różniących sposobem wykonania, i w konsekwencji smakiem i kolorem, z czego główne to:  jasny, najbardziej neutralny w smaku; złoty, który ma więcej smaku niż jasny i ciemny, o intensywnym nutami karmelu i przypraw. Jak można się domyśleć ten ostatni jest najbardziej pożądany w kuchni. I na blogu zagości jeszcze nie raz jako przyprawa do różnych słodkości.

WEGAŃSKI AJERKONIAK 

Kategoria przepisu: alkohol, likier 
Kuchnia: wegańska, bezglutenowa ;)
Czas przygotowania: 20 minut
Czas oczekiwania: 8 godziny
Ilość: 1 butelka 
Stopień trudności: łatwe

SKŁADNIKI 

  • 1 opakowanie budyniu waniliowego (40 g)
  • 100 g (pół szklanki) cukru (tutaj trzcinowy, w przepisie z książki 80 g białego)
  • 600 ml mleka roślinnego
  • ½ łyżeczki czarnej soli Kala Namak
  • ½ łyżeczki kurkumy
  • 250 ml (szklanka, w przepisie z książki 200 ml) rumu (najlepiej białego, tutaj ciemny,a raczej złoty)
PRZYGOTOWANIE

Budyń i cukier wsypujemy do kubka, dodajemy 1/4 szklanki zimnego mleka, mieszamy.

Resztę mleka wlewamy do garnka, gotujemy i zdejmujemy z ognia.

Do mleka dodajemy kurkumę i sól Kala Namak.

Dodajemy rozrobiony budyń z cukrem, stawiamy znów na palnik.

Podgrzewamy na małym ogniu 1 minutę, cały czas intensywnie mieszając.

Zdejmujemy z ognia, dodajemy rum, mieszamy dokładnie.

Wstawiamy do lodówki na 8 godzin.


Smacznego ;)

NOTATKI

Podstawą prezentowanego  likieru jest rum. Zamiast rumu do produkcji naszego ajerkoniaku można użyć czystego alkoholu, na przykład wódki, jednak wtedy smak likieru będzie nieco mdły. Sam jajeczny smak zapewnia na zaś czarna sól, czyli Kala Namak, która już raz pojawiła się w tym roku w naszym świątecznym menu w pikantnej paście bezjajecznej z awokado i ciecierzycy.

Jeśli nie macie soli Kala Namak lub nie lubicie ajerkoniaku zastąpcie część mleka 1-2 kawami espresso (około 70 ml) lub odpowiednią ilością kawy rozpuszczalnej. Otrzymacie pyszny likier kawowy, który być może pojawi sieę kiedyś na blogu :)

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Przepis jak znalazł bo kiedyś kiedyś za siedmioma górami lubiłam advocata, a za to dopiero co przywieźliśmy zapasik rumu z Kuby :) Robię! Pozdrawiam i wesołych świąt! LK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super jeśli się przyda, mnie z całej książki ucieszył najbardziej i też przypomniał, jak lubiła ten likier :) A sam przepis może być podstawą do produkcji likierów kawowych czy nawet Amaretto ;) Wesołych świąt !

      Usuń
  2. A jak długo można przechowywać ten ajerkoniak po zrobieniu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W książce jest napisane, że 4-5 dni. U nas stoi właśnie trzeci dzień i jest wciąż idealny, nie wygląda na to, że miałby się zepsuć szybko, a trwałość jajecznego ajerkoniaku to kilka tygodni :)

      Usuń